Tadżykistan - Tojikiston

Kraj, Ludzie, Przyroda

Start arrow Prasa arrow Mudżahedini rozlewają się po Azji
Godło Tadżykistanu
Menu witryny
Start
Newsy
Informacje
Polacy Historia
Polacy Dziś
Oficjalnie
Prasa
Kultura
BIbliografia
Ciekawostki
Galerie
Menu dodatkowe
Forum
Kontakt
Księga gości
Linkownia
Plikownia
Szukaj
Mapa strony
Google Page Rank
Tadżykistan - kraj, ludzie, przyroda - Google Page Rank
Obraz losowy
Nowości
Sonda
Wakacje
Czy pojechałbyś na wakacje do Tadżykistanu?
 
 
 
 
 
 
Kolporter RSS
Logowanie





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Imieniny
3 Września 2010
Piątek
Imieniny obchodzą:
Antoni, Bartłomiej,
Bazylissa,
Bronisław, Bronisz,
Erazma, Eufemia,
Eufrozyna, Izabela,
Jan, Joachim,
Joachima, Manswet,
Mojmir, Szymon,
Wincenty, Zenon,
Zenona
Do końca roku zostało 120 dni.

Mudżahedini rozlewają się po Azji Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Administrator   
11.08.2009.

Sprzymierzeni z talibami i Al-Kaidą mudżahedini uciekają z Afganistanu i Pakistanu do Somalii i Jemenu, a także do doliny Fergany, podzielonej pomiędzy Uzbekistan, Kirgizję i Tadżykistan.

- Skoro dobraliśmy się im do skóry w jednym miejscu, uciekają tam, gdzie grunt nie pali im się pod nogami. Ale nic na to nie możemy poradzić - stwierdził w zeszłym tygodniu szef NATO Jaap de Hoop Scheffer.

W dolinie Fergany przybyłych z Afganistanu i Pakistanu partyzantów zauważono już pod koniec maja. Kilkudziesięcioosobowy oddział zaatakował posterunek policji w miasteczku Chanabad na granicy Kirgizji z Uzbekistanem. Następnego dnia zamachowiec-samobójca zabił kilka osób w uzbeckim Andiżanie, gdzie kilka lat temu wojsko utopiło we krwi antyrządowe powstanie.

Władze w Taszkiencie natychmiast ogłosiły stan pogotowia. Na granicę z Kirgizją posłano wojsko, a dla pewności na pograniczu ustawiono też pola minowe. W 1999 i 2000 r. uzbeccy mudżahedini przekradali się już z Afganistanu i Pakistanu, by wywołać zbrojne powstanie przeciwko panującemu 20. rok prezydentowi Islamowi Karimowowi, cieszącego się sławą najbezwzględniejszego spośród środkowoazjatyckich satrapów. W 2004 r. mudżahedini dokonali zamachów w Bucharze, a także przed ambasadami USA i Izraela w Taszkiencie. W 2006 r. zaatakowali Kirgizję.

Teraz, zatrzymani na granicy z Uzbekistanem, mudżahedini zawrócili do Kirgizji. Od połowy czerwca strzelaniny nieustannie wybuchają w okolicach miast Dżelalabad, Uzgen, Osz. Sprawy przybrały na tyle poważny obrót, że kirgiski prezydent Kurmanbek Bakijew postanowił podzielić się z rodakami swoimi obawami: - Jeśli partyzanci zostaną przyciśnięci w Afganistanie i Pakistanie, to dokąd będą uciekać? Niech Najwyższy ma nas pod opieką, ale boję się, że ruszą do Tadżykistanu, Kirgizji i Uzbekistanu.

Rząd z Duszanbe niepokoi się pogłoskami, że w dolinie Raszt wraz z setką ludzi pojawił się mułła Abdullah ukrywający się ostatnio w Afganistanie. To jedyny z muzułmańskich komendantów partyzanckich, który w latach 90. odmówił pogodzenia się z komunistycznymi władzami i nigdy nie złożył broni.

Dolina Fergany w latach 90. stała się kolebką środkowoazjatyckich mudżahedinów. Odrzucając świeckie tyranie byłych komunistycznych sekretarzy, którzy poogłaszali się prezydentami niepodległych państw, buntownicy szukali ratunku w odkrywanym na nowo islamie. W 1992 r. do muzułmańskiej rewolucji, a potem wojny domowej doszło w Tadżykistanie - zginęło w niej 100 tys. ludzi. Pobici muzułmańscy partyzanci uciekli do Afganistanu rządzonego przez miejscowych mudżahedinów.

W uzbeckiej części doliny Fergany powstał Muzułmański Ruch Uzbekistanu, który zamierzał zbrojnie obalić tyrana z Taszkientu. Prześladowani, więzieni, torturowani i zabijani przez tajną policję Islama Karimowa mudżahedini też musieli ratować się ucieczką do Afganistanu.

W trwającej tam wojnie domowej zbiegowie z Tadżykistanu i Uzbekistanu trafiali pod opiekę zaprzyjaźnionych watażków i komendantów. Tadżycy szli pod rozkazy Ahmada Szaha Massuda, przywódcy afgańskich Tadżyków. Uzbecy wędrowali do wodza afgańskich Uzbeków Abdula Raszida Dostuma. Gdy władzę w Afganistanie przejęli potem talibowie, niektórzy mudżahedini z poradzieckiej Azji Środkowej, chcąc zachować swoje kryjówki, musieli sprzymierzyć się z jednookim emirem mułłą Omarem, a także jego gośćmi z Al-Kaidy.

O ile Tadżycy dochowali wierności walczącemu z talibami Massudowi, to Uzbecy stali się najwierniejszymi sprzymierzeńcami Osamy ben Ladena i porobili kariery w Al-Kaidzie. Tahir Jułdaszew, polityczny przywódca Muzułmańskiego Ruchu Uzbekistanu, został jednym z zastępców Saudyjczyka, a Dżuma Namangani jednym z najważniejszych dowódców wojskowych.

Po inwazji Amerykanów na Afganistan jesienią 2001 r. ci z uzbeckich mudżahedinów, którzy - jak Namangani - nie zginęli w walkach, uciekli wraz z talibami do Pakistanu. Tam prędko kilka tysięcy walecznych Uzbeków zostało wciągniętych w plemienne wendety miejscowych Pasztunów i bratobójcze wojny między skłóconymi frakcjami tamtejszych talibów.

Wielka ofensywa, rozpoczęta pod koniec kwietnia przez pakistańskie wojsko na pasztuńskich ziemiach, sprawiła, że Uzbecy znaleźli się w potrzasku. Wyparci z Malakandu wycofali się do Waziristanu Północnego i Południowego, ale i tam pociągnęło za nimi wojsko z armatami, śmigłowcami i samolotami. Po afgańskiej stronie granicy wielką obławę na partyzantów rozpoczęli też Amerykanie, którzy wysłali do Afganistanu dodatkowe tysiące żołnierzy. Bezzałogowe samoloty szpiegowskie USA już od roku bombardują partyzanckie kryjówki w pasztuńskich wioskach na pograniczu.

Wzięci w dwa ognie mudżahedini z Azji Środkowej zdecydowali, że łatwiej przetrwają, wracając w rodzinne strony. Przebijając się na północ, znaczą swój szlak walkami w Afganistanie. Amerykańscy generałowie zauważyli ostatnio niezwykłą aktywność partyzantów w północnych prowincjach Kunduz i Sar-e Pul, graniczących z Tadżykistanem i Uzbekistanem.

Zdaniem wojskowych USA z obławy na dżihadystów na afgańsko-pakistańskim pograniczu próbują też wyrwać się pomniejsi rangą arabscy i afrykańscy komendanci Al-Kaidy. Ci wymykają się głównie do Jemenu, z którego wywodzi się ród Osamy i gdzie ostatnio terroryści porwali i zabili kilku obcokrajowców, oraz Somalii, gdzie miejscowi talibowie są o krok od przejęcia władzy w kraju. Amerykanie po cichu liczą, że wywołana obławą panika udzieli się też najważniejszym przywódcom Al-Kaidy i że także oni postanowią poszukać nowych, bezpieczniejszych kryjówek.

- Chwila, gdy Al-Kaida zostanie zmuszona do wyniesienia się z afgańsko-pakistańskiego pogranicza, będzie dniem jej śmierci - uważa Thomas Hegghammer, znawca terroryzmu z Uniwersytetu Harvarda. - W górach Hindukuszu Osama jest wciąż bezpieczny. By wpaść, musiałby zostać zdradzony przez kogoś ze swoich najwierniejszych towarzyszy. Nikt inny nie ma do niego dostępu. Jeśli jednak wytknie nos z kryjówki, zostanie natychmiast wytropiony, pojmany lub zabity.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.

Powered by AkoComment 2.0 PL++
Polska adaptacja - © Copyright 2005 by APW Zwiastun - Joomla Demo PL

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Flaga Tadżykistanu
Czas w Duszanbe
Duszanbe
Pogoda w Duszanbe
Galerie JKW
Popularne
Gościmy
Odwiedza nas 4 gości
Statystyka
Użytkownicy: 53
Nowości: 72
Adresy stron: 0
gości: 223445